Kredyt a małżeństwo

Opublikowano: 27 sierpnia 2015 przez Tomek

 

ST

 

Coraz częściej młodzi ludzie przez powiedzeniem sobie „Tak”, decyduje się na podpisanie umowy przedmałżeńskiej. Można uważać to za objaw braku zaufania do swojego życiowego partnera, niestety coraz częściej okazuje się że podpisanie rozdzielności majątkowej to bardzo słuszna decyzja.

W dzisiejszych niepewnych czasach otrzymując kredyt, każdy liczy się z możliwością braku zdolności do jego spłaty. Największe obawy budzą nieprzewidziane sytuacje życiowe np. choroba czy utrata pracy. Podpisując rozdzielność majątkową każde z małżonków będzie odpowiadać za swoje zobowiązania, kredyty itd. W razie problemów finansowych jednego z małżonków, drugi nie będzie zobowiązany do jakichkolwiek spłat za swojego partnera. Bez takiego dokumentu nawet jeżeli pieniądze zostały pożyczone przed ślubem, za spłatę kredytu odpowiadają oboje na równym stopniu. Podobnie jest w przypadkach, gdzie jeden z małżonków zaciąga kredyt w tajemnicy przed drugim. Do otrzymania pożyczki gotówkowej wystarczy jeden podpis, więc takie sytuacje są nagminne. Często nieświadomy małżonek dowiaduje się o pożyczce, dopiero gdy kredyt zostaje oddany do windykacji. Oprócz konieczności spłaty kredytu, w BIK-u zostanie niechlubny wpis o zaległościach w ratach, co w przyszłości może uniemożliwić staranie się o nowy kredyt czy zakupy na raty.
Tak więc, niezależnie od tego jak bardzo ufamy partnerowi, warto zabezpieczyć się przed tego typu sytuacjami.

Rozdzielność majątkowa jest dobrym rozwiązaniem, również w przypadku złej historii kredytowej jednego z małżonków. Banki przy analizie zdolności kredytowej, w dużej mierze przykładają uwagę do baz BIK i BIG. Jeżeli staramy się o kredyt, zapisy w bazach zostaną sprawdzone nie tylko dla naszej osoby, ale również dotyczące współmałżonka. W przypadku, kiedy współmałżonek nie radził sobie ze spłatą poprzednich kredytów, bank może odmówić udzielenia pożyczki.couch-447484_1280

Wraz z dniem zawarcia małżeństwa, automatycznie zostaje ustanowiona wspólnota majątkowa. Jeżeli tego nie chcemy, musimy podpisać stosowną umowę majątkową. Oczywiście, wymagana jest tu zgoda obojga małżonków. Umowa nie działa wstecz, więc wszystkie kredyty zaciągnięte wcześniej, nie będą podlegać rozdzielności majątkowej. Umowę można spisać zarówno przed, jak i po zawarciu małżeństwa. Rozdzielność majątkową musi poświadczyć notariusz.

W momencie, kiedy jedno z małżonków nie zgadza się na zawarcie takiej umowy, pozostaje ustanowienie rozdzielności drogą sądową. Jest to możliwe, jeżeli udowodnimy przed sądem że:
-współmałżonek bezmyślnie trwoni wspólne dobra,
-małżonek jest alkoholikiem,
-jeden z małżonków nie pozwala korzystać ze wspólnego majątku,
-współmałżonek uchyla się przed pomnażaniem wspólnych dóbr.

To czy taka umowa jest potrzebna, każdy musi sam osądzić. Opierając się na danych statystycznych podpisanie rozłączności majątkowej, okazuje się dobrym rozwiązaniem.
Sam rozum i kalkulacje przemawiają za podpisaniem, jednak oprócz tego musimy jeszcze wysłuchać głosu serca.

 

ST

 

Kredyty hipoteczne w obcej walucie

Opublikowano: 21 sierpnia 2015 przez Tomek

 

ST

 

Wybierając kredyt hipoteczny najbardziej interesującym jest całkowity koszt kredytu. Analizując oferty kredytów mieszkaniowych, okazuje się że kredyty w obcych walutach są tańsze. Banki pobierają mniejsze prowizje i oferują atrakcyjniejsze oprocentowanie. Jednak decyzja o kredycie w obcej walucie powinna być gruntownie przemyślana, zwłaszcza ze względu na duże ryzyko.

W zasadzie wybór walut kredytów hipotecznych ogranicza się do złotego, franka szwajcarskiego bądź euro. Jeżeli cenimy sobie stabilność i przewidywalność rat, złoty będzie najodpowiedniejszy. Dla tych kredytów jesteśmy w stanie oszacować dość dokładnie wysokość wszystkich rat. Jedyną niepewną stockvault-charlotte138126składową jest stopa WIBOR, który może zachwiać ratą kredytu o kilkadziesiąt złotych. Przy kredytach w obcej walucie dochodzi zmiana kursu waluty, na której można zyskać, jak i stracić. Tutaj rata może w każdej chwili skoczyć nawet o 100%.

Na pierwszy rzut oka kredyty w obcej walucie wydają się korzystniejsze. Wynika to w zasadniczej mierze z niższych stóp oprocentowania dla zagranicznych walut. Różnica jest na tyle duża, że rata w symulacji spłaty kredytu jest niższa o kilkaset złotych. Jednak decydując się na takie rozwiązanie przyjmujemy na siebie ryzyko zmiany kursu. Jak pokazują doświadczenia sprzed kilku lat mogą one dramatycznie powiększyć wysokość raty w trakcie spłaty kredytu. Kolejną przewagą jest ze zdolność kredytowa, kredytobiorcy mogą liczyć na wyższe kredyty w obcych walutach niż w złotówkach.

Oczywiście, możemy zabezpieczyć się przed sporym wzrostem ceny waluty. Wystarczy zadbać aby w umowie kredytowej zawarty został zapis odnoszący się do przewalutowania kredytu. Najlepiej aby taką możliwość mieć przez cały okres spłaty kredytu. Oczywiście, należy mieć na uwadze że bank nie zrobi tego za darmo. Jeżeli nie naliczy bezpośredniej prowizji za taką operację, to zarobi na tzw. „spreadzie”. Mówiąc krótko jest to różnica pomiędzy ceną po jakiej bank kupi od kredytobiorcy walutę, a ceną po jakiej będzie ją sprzedawał.

Polska jako członek Unii Europejskiej, wcześniej czy później wprowadzi walutę euro. Biorąc pod uwagę czas spłaty kredytu hipotecznego, najczęściej wynoszący kilkanaście do kilkudziesięciu lat, można przyjąć że połowę kredytu przyjdzie spłacić w euro. Przyjmując takie rozwiązanie, najkorzystniej było by zaciągnąć kredyt w walucie Unii Europejskiej. Stopy procentowe dla euro to 0,6–07%, dla złotego to 4–5%.

 

ST